Menu

Machaj aż po Nil, czyli autostopem przez świat

Moje małe i duże podróże

Wpisy otagowane : Ukraina

Długa droga do domu...

nilek2609

12 sierpnia 2015

Przed 8 zebraliśmy się z hostelu, pierwsze kroki skierowaliśmy do naszego raju łakomczucha, czyli na porządne śniadanie w Pyzatej Chacie i dalej na tramwaj, którym dojechaliśmy na cmentarz Orląt Lwowskich. Jakiś czas później wróciliśmy do centrum, pokrzątaliśmy się jeszcze trochę po mieście i wróciliśmy przepakować plecaki, upchnąć jakoś resztę "pamiątek" i koło południa opuściliśmy hostel.

DSC_0253Jeszcze kawałek przeszliśmy się razem i w końcu każde poszło w swoją stronę, Szczepan na jedną granicę, a my na drugą. Razem z Moniką jednym z tramwajów podjechaliśmy na stację kolejową, stamtąd marszrutą jakieś 30 km za Lwów, gdzie mogliśmy już na spokojnie szukać transportu do Polski. Półtorej godziny stania i w końcu o 16:30 udało nam się złapać Władimira jadącego do Radymna. Na granicy w Korczowej spędziliśmy kolejne półtorej godziny, gdyby nie papiery inwalidy które miał Władimir to moglibyśmy spędzić tam dobre 5-6 godzin więcej i to po samej Ukraińskiej stronie....

DSC_02552Koło 19 siedzieliśmy już na jakimś wygwizdowie po Polskiej tronie próbując złapać coś jadącego w kierunku autostrady, po kilku minutach zabrał nas camper i dosłownie kilometr dalej zostawiliśmy wysadzeni na krzyżówce... No nic, trzeba było szukać dalej, ale w końcu któryś z kierowców nas uświadomił, że mało kto stąd jeździ na a4, większość kieruje się bocznymi drogami, więc zmieniliśmy kierunek i 20 minut później jechaliśmy już z jakąś młodą parką do Jarosławia.

DSC_0256Małe zakupy i łapiemy dalej, minęło może z pół godziny i zatrzymał się obok nas WARSZAWIAK w nowiutkim mercedesie GL 63 AMG, czyli luksusowy transporcik w aucie za pół bańki :D. I tak dostaliśmy się pod am Kraków w niecałe dwie godzinki. Tam mała przerwa na kolację w McD i trzeba było ruszać alej bo pora dość późna, w chwili gdy szukałem po okolicy kartonu, Monika załapała kolejnego kierowce do samych Katowic, co wróżyło dość szybki powrót do domu.

DSC_02571Dzisiaj mamy jakiś szczęśliwy dzień bo idziemy jak burza, podobnie jak poprzednio trafiło się autko z wyższej półki, kierowca nie przejmował się ograniczeniami prędkości, często zamykając licznik i opowiadając nam o swoich motocyklowych wojażach po świecie.

DSC_02601Wysadził na na trzech stawach, tam po 10 minutach złapaliśmy tira, więc tym razem na spokojnie, kierowca jechał na Wrocław, więc po kilkunastu kilometrach wysadziliśmy Monikę przy zjeździe do Zabrza, a ja pojechałem dalej. Wysiadłem dopiero po pierwszej na jedny z parkingów pod Pruszkowem, tam mogłem szybko przeskoczyć na krajową 414, skąd droga prowadziła bezpośrednio pod mój dom. Ale niestety pora była dość późna i nie szło już tak kolorowo jak wcześniej, dopiero po 40 minutach zatrzymała się osobówka na holenderskich blachach z kochanym rodakiem w środku, który 20 km dalej na rozjazd i wręczył zimne piwko na pożegnanie. Kolejne auta nie były już tak skore do zabierania, w sumie nie było im się co dziwić, ale w końcu po dwóch godzinach przełamał się jakiś starszy Pan i podwiózł mnie pod dom.

 

Powrót do Lwowa

nilek2609

11 sierpnia 2015

O 4 rano byliśmy już na nogach, szybkie pakowanie i godzinę później byliśmy już w drodze na pociąg. Sprawdziliśmy szybko skąd mamy odjazd, okazało się że pociąg już czekał na peronie, więc czekaliśmy może kilka minut i w drogę, trzeba niestety opuścić Kijów.

DSC_02461Po raz kolejny czekało nas dziesięć godzin jazdy, jednak tym razem nie szło tego wytrzymać tak jak ostatnio, tym razem nie mieliśmy przedziałów, tylko wszyscy siedzieli w jednym na swoich łóżkach. W środku cholerny skwar któremu towarzyszył wszechobecny smród spoconych ciał, a do tego tylko dwa otwarte okna, więc mało się człowiek nie zakisił...

DSC_0236Na miejscu dojechaliśmy chwilę przed 16, ogarnęliśmy pierwszy lepszy hostel i w końcu poszliśmy zjeść coś porządnego, bo nikt z nas nie wpadł na tak genialny pomysł jak zabranie jakiegokolwiek jedzenia na drogę.

DSC_02412Później, gdy zaczęliśmy zwiedzać miasto, przez przypadek trafiliśmy na ekipę naszych znajomych z Polski, którzy podobnie jak my po Woodstocku postanowili zwiedzić Lwów i okolice.

DSC_02451Zamieniliśmy kilka zdań, nasze plany nieco się różniły, więc chwilę później każda z ekip poszła w swoim kierunku. Pokrzątaliśmy się jeszcze jakiś czas po mieście i o północy postanowiliśmy powoli wracać do hostelu żeby porządnie się wyspać.

DSC_0247

Kijów i wizyta na Majdanie

nilek2609

10 sierpnia 2015

Koło 3 podjechał pociąg i dopiero wtedy zauważyliśmy że "pani" w okienku popieprzyła nasze dokumenty i przepisała nam miejsca w innych wagonach, Monikę ze Szczepanem gdzieś na szarym końcu, a mnie kilka wagonów dalej. Postanowiliśmy trochę zaryzykować, zamieniliśmy się dokumentami i Szczepan poszedł na moje miejsce. 

DSC_01881Kilka minut później siedzieliśmy już w swoim przedziale, zajęliśmy górne łóżka, jeszcze kilka minut krzątania i poszliśmy spać.

DSC_01923Nic ciekawego do roboty nie było, gadać też za bardzo nie mieliśmy jak, bo pod nami wszyscy już dawno przycinali komara. Chwilę przed 13 dojechaliśmy do Kijowa, lekko połamani od niezbyt wygodnego łóżka, ale w końcu na miejscu.

DSC_0202

Od razu ze stacji poszliśmy szukać jakiegoś taniego hostelu na dzisiejszą noc, poszło dość szybko, więc zostawiliśmy tylko rzeczy i od razu polecieliśmy w miasto szukać czegoś dobrego na obiad.

DSC_0203Niedługo później w szampańskich nastrojach, z pełnymi brzuchami poszliśmy w końcu zwiedzać miasto. Na pierwszy ogień poszło centrum miasta i "słynny" Majdan który już wcześniej postanowiliśmy zobaczyć, ale nie zrobił na nas takiego wrażenia jak się z początku spodziewaliśmy. 

DSC_02111Wszędzie dookoła masa tablic ze zdjęciami zabitych podczas walk, pełno zdjęć z protestów i masa kwiatów, ale nikogo to za bardzo nie interesowało, wszyscy przechodzili jak by ni tu się nie stało i szli dalej w swoim kierunku.

DSC_02171Stamtąd poszliśmy do okolicznego domu "strachu", gdzie Szczepan poznał swoją ok 60 letnią miłość, która chwyciła go ze strachu za ramie i trzymała go tak do samego końca, aż biedny zgubił okulary. 

DSC_0226Później siesta w jednym z parków w którego centrum było coś w stylu muzeów wojskowości, z masą czołgów, samolotów i innego sprzętu. Spędziliśmy tam dobre dwie godziny i koło 21 wróciliśmy na stację, żeby kupić bilety powrotne do Lwowa, bo niestety odpadła nam wycieczka do Czarnobyla z powodu jakichś prac nad sarkofagiem :(

DSC_0228W asie oczywiście jak zwykle coś musiało się popieprzyć i zamiast wracać nad ranem w środę, sprzedali nam bilety na wtorek rano, więc za kilkanaście godzin i szybko musieliśmy wrócić do hostelu żeby jeszcze trochę się przespać...

DSC_02351

Ukraiński Woodstock i wyprawa do Kijowa

nilek2609

8-9 sierpnia 2015

Wczoraj rozgościliśmy się na dobre, a dzisiaj powoli wkręcaliśmy się w życie naszej małej wioseczki autostopowej. Od rana każdy dobrze się bawił, niektórzy dochodzili jeszcze do siebie po wczorajszej imprezie, a reszta dopiero zaczynała.

DSC_00972Cały dzień kręciliśmy się po okolicy korzystając ze wszystkich możliwych dobrodziejstw za które płaciliśmy śmieszne pieniądze, kuchnia rewelacyjna, piwo za mniej niż 2zł, więc lało się litrami. Później było go jeszcze więcej, szczególnie że po imprezie z chłopakami z Raggafaya, którzy zostawili swoje legitki w wiosce i do woli mogliśmy brać złoty trunek za free.

DSC_01053Nie ma co się za wiele rozpisywać o imprezie, bo nie była aż tak tego warta, taka mikro kopia naszego Polskiego woodstocku, tyle że z wieloma mankamentami. Jak to zwykle bywa, nie obeszło się również bez problemów, podobnie jak u nas, mają tu coś w stylu "pokojowego patrolu" z tą różnicą, że nie jest wcale taki pomocny, chłopaki bawili się w poszukiwania ciężkiego alkoholu w namiotach, nie informując o tym właścicieli, po prostu wchodzili jak do siebie i "brali co im się podoba"... Ale koniec końców jakoś wszyscy dobrze się bawili.

DSC_0111Następnego dnia koło 17 postanowiliśmy z Moniką zebrać się do wioski, dołączył do nas również Szczepan i stamtąd chwilę później trafiliśmy na marszrutę jadącą do Lwowa, bilety po 30 hrywien, więc nawet nie było co się zastanawiać.

DSC_01241Na miejscu przesiadka w komunikację miejską, później kolejna i trafiliśmy na dworzec główny. Po dziesiątkach pytań, trafiliśmy do odpowiedniej kolejki i kupiliśmy bilety na pociąg do Kijowa w przedziale "skopijnym" (kuszetki) za ok 40zł, więc po raz kolejny odpuściliśmy stopa, szczególnie że wygodnie możemy tam dojechać i przy okazji się wyspać.

DSC_01501Bilety były dopiero na 3 w nocy, więc nie mając nic ciekawego do roboty poszliśmy do jednej z restauracji, dobry obiad i siedzieliśmy tam tak do 23, po czym poszliśmy dalej w miasto. Po drodze na stacje zahaczyliśmy jeszcze o jakąś uliczkę, wypiliśmy po piwku i dwie godziny później siedzieliśmy już na peronie czekając na pociąg.

DSC_01752

© Machaj aż po Nil, czyli autostopem przez świat
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci