Menu

Machaj aż po Nil, czyli autostopem przez świat

Moje małe i duże podróże

Wpisy otagowane : Monako

Monako na pełnym chilloucie

nilek2609

13 lipiec 2015

Dzień zaczęliśmy od szybkiego wypadu na plażę, w końcu mogliśmy się chwilę pobyczyć i popływać w morzu śródziemny,. Jakieś półtorej godziny później wróciliśmy na pole namiotowe, wzięliśmy prysznic, pakowanko i o dziesiątej musieliśmy się zwijać żeby zdążyć się wymeldować.

DSC_0284Zrobiliśmy większe zakupy, oczywiście obowiązkowo kolejny magnes do kolekcji, jakieś jedzonko, kawka na zimno i powrót na plażę, gdzie założyliśmy małe "cygańskie obozowisko" i rozłożyliśmy się z wszystkimi wypranymi dzień wcześniej ciuchami, bo przez noc kompletnie nic nam nie chciało wyschnąć. Zdążyliśmy jeszcze trochę popływać i o 13 ruszyliśmy na wylotówkę w kierunku Księstwa Monako.

DSC_02781Na spokojnie przeszliśmy spory kawałek drogi i chwilę przed 16 złapaliśmy podwózkę do samego Monte Carlo, a sekundę wcześniej mijała nas polska osobówka z mnóstwem miejsca, "cebulkami" w środku i typowymi podkowami :D [Polak na wakacjach]

DSC_0281Zrobiliśmy mały przystanek na jednej z głównych dróg, z której rozpościerał się piękny widok na panoramę całego miasta. Wygodnie rozsiedliśmy się na przylegającym do drogi murku, parka która nas zabrała odpaliła świeżo zrolowanego blanta i rozkoszowaliśmy się widokiem miasta w zacnym klimacie. 

DSC_0297Zjechaliśmy do samego centrum i oczy powoli zaczynały wychodzić z orbit, co chwilę mijały nas auta za miliony euro, piękne budynki pełne przepychu, uśmiechnięci ludzie, MIEJSKA KLIMATYZACJA O.o, po prostu rewelacja. Ale po jakiejś godzinie coś nas tknęło, stwierdziliśmy że chyba tu nie pasujemy i jest  zdecydowanie za drogo, więc w miarę szybko musieliśmy się stąd wydostać.

DSC_03141Przeszliśmy ponad dwa kilometry bocznymi ścieżkami, na głównej i w tunelach nie uświadczyliśmy żadnego chodnika, do tego był zakaz poruszania się dla pieszych. W końcu jakoś dotarliśmy do jednej ze stacji benzynowych a raczej ściany z kilkoma wystającymi dystrybutorami i po 30-40 minutach zabrał nas do Nicei jeden z pracujących tam Francuzów. Po drodze opowiedział nam trochę o swojej pracy, mianowicie jest instruktorem pływania dla krezusów i zgarnia 400 euro za godzinna lekcję, więc przyzwoita wypłata jak za coś takiego. Ale jest jeszcze jeden plus tej pracy, często zdarza mu się pić kawkę z takimi osobami jak Leonardo DiCaprio.

DSC_03211Tam sytuacja podobna, wszystko dalej w kosmicznej cenie, do tego zakaz robienia jakichkolwiek pokazów ulicznych, nawet nie można było grać na instrumentach.. Postanowiliśmy jednak zaryzykować i ustawiliśmy się przy fontannie Apolla, przez jakieś pół godziny udało nam się zarobić może z 5 euro.. Niestety w okolicy zaczęło się pojawiać zbyt dużo policji, więc postanowiliśmy się jak najszybciej stamtąd zawinąć, szczególnie że zrobiliśmy spore "lodowisko".

DSC_0325[Made in U.S.A.]

Dzisiaj już nigdzie dalej nie dojedziemy, więc zaczęliśmy się kręcić po okolicy w poszukiwaniu miejsca na namiot, co nie było zbyt proste... Monika sprawdziła nawet hitchwicki i okazało się że jest jedno jedyne miejsce gdzieś w okolicach lotniska, gdzie bez przypału można było się rozbić, a do którego mamy dobre 8 km..

DSC_03411Czas nie chciał stanąć w miejscu chociaż na chwilę, więc nie było co tracić czasu, idziemy. Po drodze spotkaliśmy jeszcze dwójkę stopików z Danii puszczających bańki na deptaku, którzy też polecili nam to miejsce, więc szliśmy dalej. Po przejściu 8-9 km okazało się, że większa część terenu jest jednym wielkim placem budowy i niema za bardzo gdzie się rozbić, ale byliśmy tak padnięci że rozłożyliśmy się bez namiotu na końcu kładki widokowej strefy Natura 2000 i poszliśmy spać..

DSC_0363

© Machaj aż po Nil, czyli autostopem przez świat
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci