Menu

Machaj aż po Nil, czyli autostopem przez świat

Moje małe i duże podróże

San Cristobal de las Casas

nilek2609

Miasto od pierwszej chwili nas zachwyciło, taki Meksykański Kraków, dużo restauracji, masa ludzi i rewelacyjna atmosfera. Było dość zimno, więc nocleg w namiocie odpadał, ale bardzo szybko znaleźliśmy tani nocleg, dosłownie pierwszy hotel do którego weszliśmy okazał się w na tyle niskiej cenie że postanowiliśmy w nim zostać. Wszystko pod ręką, łazienka trochę śmiesznie rozwiązana, ale myślie o ciepłym prysznicu po tej trasie przez góry była na tyle dobra że nic nie było już ważne. Ogarnelismy się, zjedliśmy po taco,  jeszcze gorąca kawa i ruszyliśmy w miasto. 

IMG_20171207_093516

Poza wysokim sezonem turystycznym miasto jest bardzo tanie, restauracje, hotele i standardowo sklepiki. Ale rękodzieło to prawdziwy raj, mieliśmy ochotę wykupić wszystko, szczególnie że były prawie za darmo. Indianie bez negocjacji schodzili z ceny o połowę zaledwie po chwili. Dla przykładu, za ręcznie robione ponczo, albo bluzy chcieli jedynie 20 zł, u nas za coś takiego poniżej stówki cena by nie zeszła. Problemem jest tylko miejsce w plecaku, ale od czego jest poczta, jeśli będzie na tyle tanio żeby puścić paczkę do Polski, to czemu by nie kupić kilku fajnych pamiątek. 

IMG_20171205_185803

Do południa ogarnęliśmy wszystko co było trzeba i przenieśliśmy się dwieście metrów dalej, do nieco tańszego hotelu. Od razu zameldowaliśmy się na kolejne dwie noce i zaczęliśmy się szykować do puszczania baniek. Polecieliśmy po płyn do Chedraui, do tego jakieś wiadro i tak trzy kilometry w jedną stronę, później w drugą. Wróciliśmy do hotelu i pech chciał że gdzieś po drodze zostawiliśmy cały proszek do baniek, więc zaczęliśmy kombinować nad nowym przepisem. Znaleźliśmy kilka opcji zaczęła się gonitwa po aptekach, kolejny kurs do Chedraui po inne składniki, a później zabawa. Straciliśmy na tym praktycznie cały dzień, a baniek nie było,mimo wielu prób i błędów,nie chciały kompletnie wyjść, więc odpuściliśmy. Później okazało się, że choćbyśmy nie wiadomo co robili, to i tak by z tego nic nie wyszło z powodu wysokości.

GOPR0244

Rano gdy chcieliśmy garnąć nieco dalszą trasę, okazało się że nie mamy internetu, ani prądu (okazało się że cała ulica niema), więc zawiedzeni poszliśmy na śniadanie. Mimo że płaciliśmy sporo mniej niż wcześniej, to w cenie dostaliśmy porządne śniadanie,co nas dość pozytywnie zaskoczyło ;). Najedzeni ogarnęliśmy plan zwiedzania i ruszyliśmy na podbój miasta. Pierwszym punktem był kościół matki Boskiej z Gwadelupy, w końcu do nas doszło kim byli ci palladyni w busikach, każdy z nich był pielgrzymem jadącym właśnie do tego kościoła. W niedzielę szykuje się w mieście ogromna fiesta, szkoda że bańki nam nie wyszły i nie możemy tu zostać na dłużej.

IMG_20171207_094123

W centrum chcieliśmy odwiedzić kilka kolejnych kościołów,ale niestety wszystkie były zamknięte z powodu remontu. Więc skierowaliśmy się do kościoła Iglesia de San Cristobal, nasza kondycja chyba nie była zbyt dobra, a może to przez wysokość? Żeby dostać się na wzgórze gdzie stał, musieliśmy pokonać 286 schodów, więc co kilkanaście robiliśmy przerwę żeby nieco odpocząć. Kościół jednak nie zachwycał tak jak byśmy chcieli, ale jak już ty weszliśmy to wypadało chociaż obejść okolicę.

IMG_20171207_094316_HDR

Później udaliśmy się na skrzyżowanie Generała Utrilla i Escuadrón 201, gdzie mieści się największy targ z rękodziełem i pamiątkami w San Cristobal. Nie wiadomo gdzie podziać oczy,od ilości kolorów, kształtów i wzorów można było dostać oczopląsu. Mimo że nie poszło na bańkach, to i tak postanowiliśmy się zaopatrzyć w kilka rzeczy do domu.

IMG_20171207_101257_HDR

W ostatniej chwili udało nam się wrócić do hotelu, zaledwie pięć minut po wejściu rozpętało się piekło. Planowaliśmy zjeść jedynie obiad, zostawić zakupy i ruszać dalej, ale utknęliśmy w środku, z resztą, przy tej ulewie nawet parasol na niewiele by się zdał.Całe szczęście że zdążyli naprawić prąd w budynku, szkoda tylko że nie internet. Bo kompletnie nie było co robić.

IMG_20171207_105924_HDR

I tak trzy kolejne godziny spędziliśmy w pokoju, jak pogoda nieco się uspokoiła ruszyliśmy dalej zwiedzać. Większość ulicznych stoisk była taka sama, jednakże pojawiło się kilka nowych, w tym z różnymi wyciągami z marihuany, ale facet z całym workiem trawy, po prostu rozwalił mi system. Ten niestety nie pozwolił mi zrobić zdjęcia.

IMG_20171207_164123

Idąc dalej Aleją Generała Utrilla, trafiliśmy na targ dosłownie z wszystkim. Moża tu znaleźćświerze owoce/warzywa, suszone ryby, świerzo ubitą kurę, krowie kopyto, ciuchy,salon fryzjerski, fajerwerki sprzedawane przez ośmioletniego chłopca, masę ziół i innych cudów których nazwy nie znamy. Targ znajdujesię około 700 metrów od głównego placu w centrum miasta, naprawdę polecam tam zajrzeć. Jednocześnie musicie wiedzieć jedno, na 99,9 % będziecie tam jedynymi gringo, więc polecam trzymać się na baczności i nieafiszować z elektroniką, anigrubszą gotówką.

IMG_20171207_110205_HDR

Teraz coś o przedsiębiorczości meksykan. Z tego co mi się zdaje, niema tu czegoś takiego jak emerytura, czy zasiłki, a nawet jeśli są to pewnie bardzo nikłe. Widać to na każdym kroku przechadzając się uliczkami, miejscowi sprzedawcy sąw każdym wieku, od dzieci mających zaledwie 4-5 lat, do ludzi starszych, wyglądających na 80 albo i więcej. Każdy oże jak może i jkoś życie się kręci. U nas byłoby to nie do pomyślenia, ale popatrzcie jak dzieciaki uczą się przedsiębiorczości i szacunku do pieniądza.Wiedzą że jeśli niebędą pracować, to nie osiągną niczego.

IMG_20171207_100238_HDR

Na każdej ulicy coś się dzieje, gdy zapada zmierzch miasto tak naprawdę budzi się do życia, wszystkie poprzednie w których byliśmy, o tej porze zaczynały wymierać. Każdy kogo spotkaliśmy na swojej drodze opowiadał o San Cristobal w samych superlatywach i polecał tu przyjechać. A Ci którzy przyjechali na jeden dzień, potrafili tu spędzić nawet dwa tygodnie. Miasto tak przyciąga swoją różnorodnością i folklorem, że ma się ochotę spędzić tu resztę życia.

IMG_20171207_114354_HDR

© Machaj aż po Nil, czyli autostopem przez świat
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci