Menu

Machaj aż po Nil, czyli autostopem przez świat

Moje małe i duże podróże

"Złote Miasto"

nilek2609

2-3 październik 2015

Mimo że poszliśmy spać dość późno w nocy, to jakimś cudem wstaliśmy chwilę przed dziesiątą i od razu zaczęliśmy na szybko się ogarniać, czas zaczął nas gonić, za max dwie godziny trzeba było być na lotnisku.

DSC_0045Porozmawialiśmy jeszcze chwilę z Dymitarem i przed 11 już nas nie było. Zatrzymaliśmy się jeszcze przy małym fast foodzie z pizzą na kawałki, szybkie śniadanie i taksówką za 12 lew pojechaliśmy na lotnisko.

DSC_00521Punktualnie w południe byliśmy na drugim terminalu, niestety w środku zaszły jakieś zmiany i musieliśmy iść na terminal pierwszy, nie było by z tym wielkiego problemu, gdyby nie odległość.

DSC_00592Mieliśmy jedyne 30 minut do zamknięcia bramek, a byliśmy w niewypowiedzianym, szybka kalkulacja i za kilka lew bierzemy kolejne taxi na terminal, lepiej było dopłacić niż utknąć w tej dziurze.

DSC_00601Fartem odprawiliśmy się na pięć minut przed zamknięciem, a kwadrans później pakowali nas do autobusów, po kolejnych kilku minutach siedzieliśmy już w samolocie. Tym razem nie zapowiadało się na szybki lot, jak zazwyczaj trwał nie więcej niż dwie godziny, to teraz dla odmiany mamy aż pięć...

DSC_00671Jakaś godzinę przed lądowaniem pilot w końcu zdradził parę ciekawostek, lecieliśmy 880 km/h na wysokości 11300m przy minus 15 stopniach :D. Co dla mnie było kolejnym małym rekordem wysokości na której kiedykolwiek się znalazłem.

DSC_00702Wylądowaliśmy o 19 czasu lokalnego, przeszliśmy odprawę i kręciliśmy się po okolicy w poszukiwaniu WiFi żeby jak najszybciej sprawdzić gdzie dokładnie mamy iść z lotniska żeby trafić do naszego hotelu. Kilka chwil i na mojej twarzy pojawił się wielki KARP... Jeszcze w Polsce, gdy sprawdzałem jaką odległość mamy do pokonania a punktu A do B, wychodziło niecałe 3 km spacerkiem, jednak teraz okazało się że jest aż 65km....

DSC_00731Na szczęście z okolicy jechał autobus za 6 AED do linii metra, więc innego wyjścia jak kupno biletów nie było. Sam teren lotniska przez który musieliśmy przejechać to 15 km, a później jeszcze metro. Kupiliśmy jeszcze karty miejskie po 25 AED (19 na przejazdy), przejechaliśmy 18 stacji, kilka minut piechotą i po 22 w końcu dotarliśmy na miejsce.

DSC_00742Szybki meldunek w recepcji i dostaliśmy apartament na 1 piętrze, warto było wybrać hotel, zamiast dormitorium w hostelu, płacimy kilka złotych więcej za noc, a mamy do dyspozycji ogromny salon, przedpokój, dwie łazienki, w pełni wyposażona kuchnia i duża sypialnia, czego można chcieć więcej.

DSC_00773Zostawiliśmy rzeczy, każdy szybko odświeżył się pod prysznicem i polecieliśmy w miasto żeby nie tracić zbyt wiele czasu, w końcu mieliśmy spędzić tutaj zaledwie 3 noce, a to nie tak wiele.

DSC_00793Lot i spacer do 2 w nocy dały nam trochę w kość, więc wstaliśmy dopiero po 9, ale pełni radości, szczególnie że mamy październik a za oknem 37 stopni :D

DSC_00811Na dobry początek musieliśmy wymienić dolary na dirhamy (euro się nie opłaca zabierać), później coś zjeść i zobaczyć okolice. Wróciliśmy trzy godziny później chwilę odpocząć, temperatura dawała trochę w kość, chociaż nie tak bardzo jak duża wilgotność powietrza.

DSC_0082Opłaciłem hotel i ruszyliśmy do metra, pierwszy przystanek Złoty Suk, który szczerze mówiąc nie robił na mnie tak wielkiego wrażenia jak te w Iranie, tutaj wszystko wyglądało jakoś inaczej, nie zachęcało tak jak tam. Do tego co chwilę byliśmy zaczepiani przez Hindusów (?) którzy próbowali nam wcisnąć "złotego" roleksa i różne inne wyroby po zabójczo niskich cenach, podobnie jak nasi parkingowi cyganie.

DSC_00893Lekko zniesmaczeni wróciliśmy do metra, kolejne kilka stacji, przesiadka na czerwoną linie i śmigamy pod Burdż Chalife. Ze stacji trzeba było przejść dość spory kawałek, jakieś 1200 m, ale w końcu jesteśmy w jednym z najbogatszych miast świata, a tu ludzie jeśli naprawdę nie muszą to nie chodzą. Tutaj rozwiązali to za pomocą ruchomych chodników :D

DSC_00921I tak trafiliśmy do galerii Dubai Mall, która jest jak "małe" miasteczko, kilka pięter, ponad tysiąc sklepów, oceanarium, mini zoo, lodowisko i cholerny stok narciarski... Po całym terenie jeżdżą nawet małe elektryczne taksówki dla bogatszych klientów, żeby a nóż nie musieli za dużo chodzić.

DSC_00993Spędziliśmy tam dobre trzy godziny kręcąc się po całej okolicy, w końcu jednak postanowiliśmy wyjść, co nie było tak proste jak mogło się wydawać, w tym labiryncie sklepów.

DSC_01023Później pod Burdż Chalifą nagraliśmy mały filmik urodzinowy dla kolegi i wróciliśmy metrem na naszą stację. Przed powrotem do hotelu wpadliśmy jeszcze na porządną kolację do pakistańskiej knajpki, która swoją drogą nie kosztowała milionów monet. Większość ludzi z którymi po powrocie rozmawiałem o Dubaju, myśli że jest tu niesamowicie drogo, a to nieprawda, dla przykładu za kolacje płaciliśmy około 20zł (danie z kurczaka + "chleb" + 0,5l świeżo wyciskanego soku np z papaji, mango itd.).

DSC_01151

 

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • mxpueblo

    Bardzo ciekawy wpis! Wszysko opisane dokładnie, a czytanie nie nudzi. Chciałbym kiedyś mieć równie dobry styl!

© Machaj aż po Nil, czyli autostopem przez świat
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci