Menu

Machaj aż po Nil, czyli autostopem przez świat

Moje małe i duże podróże

Pierwszorzędny nocleg nad brzegiem morza

nilek2609

5 września 2015

Chwilę po południu zaczęliśmy powoli składać nasze małe obozowisko, a koło pierwszej poszliśmy z plecakami do knajpki przy wylotówce żeby napić się kawy i do porządku ogarnąć jakiś plan na kilka kolejnych dni. Niestety prognoza pogody pokrzyżowała nam nieco plany i trzeba było szukać słońca gdzieś indziej.

DSC_0574Trochę to zajęło, ale jakoś się dogadaliśmy i zamiast na Durmitor, kierowaliśmy się w stronę Albanii. Po raz pierwszy na Bałkanach udało nam się złapać coś w zaledwie pięć minut i to w trójkę :D

DSC_0573I tak dojechaliśmy do Baru, małej mieściny z niedobitkami turystów na których postanowiliśmy co nieco zarobić i dobrze się zabawić, więc rozłożyliśmy się z bańkami na deptaku przy plaży. 

DSC_0577W godzinę do czapki wpadła dość miła sumka, więc humor nam dopisywał, nie licząc małego incydentu z naszymi kochanymi rodakami, a dokładniej mówiąc, pewna rodzinka postanowiła stać na uboczu oglądając bańki. Nic dziwnego by w tym nie było, gdyby nie to że, nie pozwalali podejść bliżej swoim dzieciom, które aż rwały się do zabawy. Pani cebula powtarzała im tylko "Nie podchodźcie za blisko, bo będzie trzeba zapłacić", po czym ustawiła dzieciaki w odpowiednim miejscu i cykała zdjęcia chowając się za palmą...

DSC_0583Koło 18 zaczęliśmy poszukiwania apteki, czarnogórskie jedzenie niestety niezbyt dobrze na nas działało, więc trzeba było jakoś temu zaradzić i kupić jakieś krople na żołądek. Później jeszcze dwukilometrowy spacer na wylotówkę i łapiemy.

DSC_0623W ciągu pół godziny złapaliśmy podwózkę na zabójcze dwadzieścia kilometrów i tam utknęliśmy. Oczywiście próbowaliśmy coś łapnąć przez kolejne dwie godziny, ale nic z tego nie wyszło, więc poszliśmy do sklepu po jakąś kolację i szukać miejsca na nocleg.

DSC_06202Powoli kierowaliśmy się w stronę morza szukając jakiegoś zadaszonego miejsca, gdzie byśmy mogli się rozłożyć i schować jednocześnie przed nadciągającą ulewą. Po kilku minutach trafiliśmy na dwa niedokończone budynki, które idealnie nam pasowały, trzeba było jedynie poczekać jakiś czas zanim rozejdą się ludzie z okolicy żebyśmy mogli niepostrzeżenie tam wejść. 

DSC_06221Wypiliśmy po piwku nad brzegiem morza i w końcu mogliśmy spokojnie wbić na pięterko jednego z budynków. Miejsce okazało się idealne, piękny widok na wybrzeże, pełne zadaszenie, więc burza nam nie straszna i nie musieliśmy rozkładać namiotów, tylko spokojnie można było przespać się na karimatach. Na dobry koniec dnia otworzyliśmy jeszcze jedną z butelek kupionych w Mostarze i oglądaliśmy coraz silniejszy sztorm.

DSC_0624

© Machaj aż po Nil, czyli autostopem przez świat
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci