Menu

Machaj aż po Nil, czyli autostopem przez świat

Moje małe i duże podróże

Szkocjańska Jama

nilek2609

20 sierpnia 2015

Mimo tego że spaliśmy na przystanku, nie mieliśmy zamiaru zrywać się bladym świtem i tak pewnie ktoś by na nas trafił, co i tak za bardzo nam nie przeszkadzało. Zjedliśmy śniadanie, spakowaliśmy śpiwory i przed dziesiątą ruszyliśmy w kierunku jaskiń Szkocjańskich.

DSC_00641Przed nami stało już masę ludzi w gigantycznej kolejce, ale mimo to udało nam się załapać na wejście razem z pierwszą grupą o dziesiątej. Z tego co mówił przewodnik, mamy do przejścia jakieś 5 km obiema jaskiniami, ale ponoć warto zrobić całą trasę.

GOPR3042No i miał całkowitą rację, na samym starcie byliśmy pod sporym wrażeniem, a to dopiero początek zwiedzania. Niestety powiedział też, że w pierwszej jaskini nie można robić zdjęć, więc musiałem coś wykombinować tak żeby zrobić chociaż kilka i jednocześnie nie mieć z ich powodu problemów na koniec. Na szybko odpaliłem GoPro, ustawiłem zdjęcia seryjne, wyłączyłem ekran razem z wszystkimi diodami i kamerka sama co 5 sekund pykała zdjęcia (wyszło ponad 500, z czego może 8 było dobrych, ale i tak było warto).

GOPR3057Całą trasę zrobiliśmy w około trzy godziny i chwilę po 13 byliśmy już na zakupach w sklepiku z pamiątkami, jeszcze jakieś ciepłe jedzonko i godzinę później kręciliśmy się po okolicznej drodze polując na wyjeżdżających z jaskiń ludzi. Nie przynosiło to zbyt dużego skutku, więc stopniowo przesuwaliśmy się w stronę autostrady i tak godzinę później wylądowaliśmy na jednym z parkingów.

GOPR3061Znowu dopadł nas deszcz, ale za to tym razem było gdzie się schować i spokojnie polować na kierowców którzy wychodzili z restauracji. Mimo sporego ruchu, dopiero po 3 godzinach zabrała nas starsza Pani jadąca z synkiem i podrzucili nas 12 km dalej w lepsze miejsce, skąd prowadziła już bezpośrednia droga do Rijeki. 

GOPR3070Tam po niecałej godzinie zabrała nas dwójka Chorwatów do samiutkiego centrum miasta i wysadzili nas przy jednej z pętli. Parę minut przerwy na zebranie świeżych fig z drzewa i skierowaliśmy się w kierunku hostelu.

GOPR3080Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę przy jednej z knajpek żeby dla pewności zarezerwować hostel do którego właśnie zmierzaliśmy. Kilka minut później dotarliśmy w końcu na miejsce i padliśmy, do zapłaty prawie 30 euro za naszą dwójkę, a miejsce okazało się totalną porażką, o wiele przyjemniej spędziliśmy czas na tym przystanku...

DSC_01191Dormitorium wyglądało jak "idź i nie wracaj", łazienek niema nawet co komentować, brak szafek na plecaki i oczywiście łóżka próbujące cię pożreć na wejściu. Zapytaliśmy się co to w ogóle ma być, gdzie mamy zostawić nasze rzeczy, a jednozębna Pani ze stoickim spokojem zaproponowała że cenniejsze rzeczy może nam przechować u siebie. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie to że kobieta mieszkała w NARNI i to dosłownie, miała małe łóżeczko wkomponowane w SZAFIE...

DSC_01281Nie było już żadnego sensu dłużej dyskutować, więc wzięliśmy jedynie prysznic, elektronikę spakowaliśmy do mniejszego plecaka i poszliśmy zjeść coś do miasta. Po kolacji wpadliśmy jeszcze do jednego z nocnych i poszliśmy do portu zrelaksować się przy miejscowym piwku dokarmiając ławicę dziwnych rybek.

DSC_0135

 

 

© Machaj aż po Nil, czyli autostopem przez świat
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci