Menu

Machaj aż po Nil, czyli autostopem przez świat

Moje małe i duże podróże

Borjomi

nilek2609

7 czerwiec 2014

Kasia obudziła mnie o 6:30, ktoś telepał jak oszalały w drzwi do mieszkania, więc musiałem ruszyć swoją ociężałą d**ę z miejsca i iść otworzyć. Okazało się że to Banja z właścicielem przyszli chwilę pogadać, po czym stwierdzili że idą po jakieś śniadanie do sklepu. Kilka minut później byli z powrotem, z pełną reklamówką w której oprócz jedzenia przynieśli WÓDKĘ, a nie było nawet 7...

DSC_0068Przekąsiliśmy co nieco, wódki nie chcieliśmy ruszać, ale niestety tylko Kasi to się udało, my musieliśmy wypić przynajmniej po tym jednym kieliszku żeby ich nie obrazić i przed ósmą ruszyliśmy dalej.

DSC_0070Jednak długo to nie trwało, szybko trzeba było się gdzieś schować z powodu ulewy, tak trafiliśmy do jednej z kawiarenek, gdzie obudziliśmy cały personel śpiący na ławach, zamówiliśmy po herbacie i koczowaliśmy tak z nimi do 11 póki się nie przejaśniło.

DSC_0077Zatrzymaliśmy się jeszcze przy zamku, żeby zjeść drugie śniadanie w towarzystwie stalowych rycerzy, po czym wróciliśmy na drogę z której zabrała nas kolejna już darmowa taksówka, której kierowca wywiózł nas na drugi koniec miasta pod autostradę, wskazał jeszcze gdzie mamy się kierować i odjechał.

DSC_0085Żeby dostać się do drogi musieliśmy wdrapać się na wiadukt, a tam małe zdziwienie, nie tylko my chcieliśmy się gdzieś dostać okazją, czekało tam kilkanaście osób, w tym nawet wojskowi i facet który sprzedawał LODY O.o... Z czasem robiło się nas coraz mniej, jedynie kilka osób, w tym ostatni z wojaków, który chyba nas polubił, znał trochę angielski więc zagadywał co chwilę, kupił nam nawet lody, a na sam koniec zatrzymał jakiegoś busa i prosił kierowcę żeby nas ze sobą zabrał do Khashuri.

DSC_00992Na naszą prośbę wysadzili nas na wylocie z miasteczka, skąd po chwili trafiła nam się osobówka do Borjomi. I tak wylądowaliśmy w samym centrum, przy miejscu którego nie mogliśmy ominą z wielkim napisem  "Turist Information". Zostawiliśmy plecaki, zabraliśmy kilka mapek okolicy i ruszyliśmy do okolicznego parku (wstęp 0,5 lari) na którego terenie są źródła ze słynną "uzdrawiającą" wodą z Borjomi.

DSC_0100Pogoda dzisiaj jednak nas nie lubi, zmienia się z chwili na chwilę, albo świeci słońce i jest dość gorąco, albo leje jak z cebra dorzucając dla grymasu dużą dawkę lodowych kulek... 

DSC_0109Podczas spaceru trafiliśmy przypadkiem na parkę Gruzinów którzy rozbili się z namiotem w okolicy, więc stwierdziliśmy ze do nich dołączymy z naszymi. Postanowiliśmy szybko wrócić do IT po nasze plecaki i tu wrócimy się rozbić, jednak pogoda znowu się wtrąciła w nasze plany i skończyło się na hostelu.

DSC_01161Było dość wcześnie, a my zostaliśmy totalnie uziemieni, nie dało rady wyjść nawet do sklepu, ilekroć się przejaśniło, to po kilku minutach ulewa na przemian z gradem wracała z podwójną siłą. 

Nie mając lepszych pomysłów, ogarnęliśmy wszyscy pranie i zajęliśmy się planami na kolejne dni, albo po prostu sobą, po czym po prostu poszliśmy spać...

 

© Machaj aż po Nil, czyli autostopem przez świat
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci